Rehabilitacja osób chorujących psychicznie poprzez pracę ma już swoją długą historię.

Zmieniały się formy tej rehabilitacji, zmieniały się oceny jej skuteczności czy przydatności dla osób chorych. Rozważano nawet czasami czy praca nie może wywołać nawrotów choroby. Część z tych zagadnień jest do dziś przedmiotem dyskusji i badań. Wiadomo jednak, że większość osób poważnie chorych psychicznie chciałaby pracować. Przyjmuje się też zazwyczaj, że względy etyczne, społeczne i zdrowotne przemawiają za tym, by im dopomóc w osiągnięciu tego celu.

Nie ma sensu przedstawiać tu całej historii aktywizacji zawodowej osób chorujących psychicznie. Obecnie mówić można o dwóch podstawowych formach zatrudniania osób psychicznie chorych: różnych wariantach zatrudnienia chronionego i zatrudnieniu na wolnym rynku pracy. Za lepszą formę należy uznać zatrudnienie na wolnym rynku, które jest korzystniejsze zarówno ze społecznego punktu widzenia jak i z punktu widzenia samych osób chorych. Gwarantuje im ono bowiem wyjście z getta i zarobki godziwe a nie na poziomie poniżej pensji minimalnej. Jeżeli chodzi o rehabilitację osób chorych psychicznie umożliwiającą im podjęcie pracy na wolnym rynku mamy obecnie do czynienia z dwoma podstawowymi podejściami: tradycyjną rehabilitacją zawodową (w języku angielskim nosi ona nazwę modelu „train-and-place”) i zatrudnieniem wspieranym (po angielsku: „supported employment”lub „place-and-support”). Chronologicznie starsza jest pierwsza metoda. Zakłada ona konieczność odbycia przez klienta długotrwałego wstępnego treningu zanim rozpocznie on poszukiwania pracy na wolnym rynku, w których może on, co prawda, otrzymać wsparcie polegające na ułatwieniu znalezienia tej pracy, ale na tym wsparcie się kończy. W przypadku zatrudnienia wspieranego treningi przygotowawcze zostają zminimalizowane a doradca zawodowy szybko znajduje pracę zgodną z preferencjami i kwalifikacjami klienta (nie musi to być praca na cały etat). Po podjęciu pracy klient jest nadal wspierany przez interdyscyplinarny zespół (potencjalnie nawet bezterminowo).

Badania na skutecznością różnych form rehabilitacji zawodowej

Badania amerykańskie

Ostatnio zatrudnienie wspierane jako forma rehabilitacji zawodowej osób chorych psychicznie mająca umożliwić im zatrudnienie na wolnym rynku zaczęła wypierać tradycyjną rehabilitację zawodową. Dzieje się tak nie bez powodu. Prowadzone już od kilku lat badania nad skutecznością tych dwóch metod zdają się jednoznacznie potwierdzać większą skuteczność zatrudnienia wspieranego. Pierwsi badania takie przeprowadzili amerykanie. Podsumowując wyniki tych badań (jest ich kilka) można stwierdzić, że: skuteczność metody zatrudnienia wspieranego jest wyraźnie (często wielokrotnie) większa niż tradycyjnej rehabilitacji zawodowej. Warto tu podać kilka przykładów. Podczas gdy dzięki tradycyjnej rehabilitacji zawodowej zatrudnienie znajduje nie więcej niż 41% osób (najlepszy wynik z 8 badań) to w przypadku zatrudnienia wspieranego mamy do czynienia z odsetkami sięgającymi nawet 78%. Dłuższa jest także przeciętna ilość godzin przepracowanych w miesiącu (od co najwyżej 11 godzin w przypadku tradycyjnej rehabilitacji zawodowej do nawet 69 godzin w przypadku zatrudnienia wspieranego). Także przeciętna wysokość zarobków osób objętych programem zatrudnienia wspieranego jest niemal dwukrotnie wyższa niż w przypadku tradycyjnej rehabilitacji zawodowej (może to świadczyć o tym, że programy zatrudnienia wspieranego pozwalają zdobyć i utrzymać pracę wymagającą większych kwalifikacji i przez to lepiej płatną).

Badania amerykańskie wykazały też, że obawy związane z możliwym pogorszeniem stanu zdrowia związanym z pracą (zapewne bardziej wymagającą w przypadku osób uczestniczących w programach zatrudnienia wspieranego) okazały się nieuzasadnione. W żadnych badaniach nie znaleziono dowodów na to, że praca zawodowa prowadzi do zwiększenia stresu, wzrostu ilości i siły symptomów czy innych negatywnych rezultatów (np. takich jak zwiększona liczba przyjęć do szpitala). Nie znaleziono też jednoznacznych powiązań pomiędzy wynikami zawodowymi a charakterystykami klinicznymi czy demograficznymi. Mówiąc prościej oznacza to, że konkretne diagnozy czy oceny stanu zdrowia a także przynależność do konkretnych kategorii demograficznych (płci, wiekowych itp.) nie wydają się mieć wyraźniejszego związku z rzeczywistymi wynikami zawodowymi konkretnych osób. W rezultacie przyjęto założenie, że każda chorująca osoba, która jest zainteresowana udziałem w programie zatrudnienia wspieranego powinna taką szansę otrzymać. Na zakończenie warto też wspomnieć, że w jednym z badań próbowano także oszacować i porównać całościowe koszty tradycyjnej rehabilitacji zawodowej i programu zatrudnienia wspieranego. Okazało się, że koszty są nieco niższe w przypadku zatrudnienia wspieranego, choć różnica ta była niewielka.

Badania europejskie

Niedawno podobne badania przeprowadzono po raz pierwszy w Europie (artykuł omawiający te badania ukazał się prestiżowym czasopiśmie medycznym „The Lancet”). Konkretnie w badaniach tych porównano obie formy rehabilitacji zawodowej (tradycyjną i zatrudnienie wspierane) w sześciu miastach: Londynie (Anglia), Ulm (Niemcy), Rimini (Włochy), Zurichu (Szwajcaria), Groningen (Holandia) i Sofii (Bułgaria). Klientami uczestniczącymi w obu formach rehabilitacji były osoby cierpiące na poważne zaburzenia psychiczne (przede wszystkim schizofrenię, zaburzenia schizoafektywne i chorobę afektywną dwubiegunową) niezatrudnione przez przynajmniej 1 rok, o krótkim „życiu zawodowym” i niskich kwalifikacjach (ogólnie mówiąc profil zbiorowości klientów był bardzo podobny do tego z badań amerykańskich). Także w Europie zatrudnienie wspierane okazało się skuteczniejszą formą rehabilitacji osób chorych psychicznie niż tradycyjna rehabilitacja zawodowa. Można wręcz powiedzieć, że wyniki europejskie wskazują jeszcze wyższą skuteczność tej metody w zestawieniu z tradycyjną rehabilitacją zawodową. Przynajmniej 1 dzień przepracowało 55% osób uczestniczących w programach zatrudnienia wspieranego w stosunku 28% poddanych tradycyjnej rehabilitacji zawodowej. Ilość przepracowanych godzin (w ciągu 18 miesięcznego okresu, który był badany) wyniosła w przypadku zatrudnienia wspieranego 429 godzin, podczas gdy w przypadku tradycyjnej tylko 119 godzin. Z podobną różnicą mamy do czynienia w przypadku długości zatrudnienia liczonego w dniach (także dla 18 miesięcznego okresu, który był badany): uczestnicy programów zatrudnienia wspieranego przepracowali średnio 130 dni, podczas gdy rehabilitowani tradycyjną metodą tylko ok. 30. Okazało się także, że programy zatrudnienia wspieranego są atrakcyjniejsze dla uczestników – w trakcie badanego okresu zrezygnowało z nich tylko 15% z nich (w stosunku do 45% rezygnujących z rehabilitacji tradycyjnej). Mniejsza była także ilość przyjęć do szpitala osób, które uczestniczyły w programach zatrudnienia wspieranego niż tradycyjnej rehabilitacji zawodowej (20% w stosunku do 31%). Ostatni wynik jest szczególnie interesujący, gdyż stanowi pewne novum w stosunku do badań amerykańskich. Nie wykazano tam bowiem negatywnego wpływu zatrudnienia wspieranego na powtórne hospitalizacje klientów, ale nie stwierdzono także wpływu pozytywnego (ograniczenia liczby ponownych hospitalizacji klientów programów zatrudnienia wspieranego). Część pozostałych wyników badań wydaje się dość oczywista: lepsze wyniki zatrudnienie wspierane przynosi w tych miejscach, gdzie stopa bezrobocia jest niższa oraz tam, gdzie mamy do czynienia ze wzrostem gospodarczym. Jeden z wyników jest jednak na pierwszy rzut oka zaskakujący i domaga się wyjaśnienia. Okazało się mianowicie, że efektywność metody zatrudnienia wspieranego w ogóle i w stosunku to tradycyjnej rehabilitacji zawodowej największa jest w Sofii, w Bułgarii: przynajmniej 1 dzień przepracowało tam aż 82% uczestników programu zatrudnienia wspieranego w stosunku do 41% uczestniczących w programie rehabilitacji tradycyjnej. W drugim pod tym względem włoskim Rimini było to odpowiednio: 62% i 31%. Jednocześnie właśnie w Bułgarii mamy do czynienia z największym stopniem wykluczenia społecznego. W jaki sposób można to wyjaśnić? Autorzy raportu sugerują, że wysoki stopień wykluczenia społecznego oznacza, między innymi, słabą opiekę socjalną i niskie świadczenia, co zwiększa motywację osób chorujących do szukania pracy na wolnym rynku. W bogatych zaś krajach mamy do czynienia z czymś, co nazywa się „benefit trap” – wysokie świadczenia zniechęcają osoby chore do poszukiwania i utrzymania pracy – można je stracić a pracując nie osiąga się o wiele wyższych dochodów. Wydaje się, że wszystko to może stanowić pewną wskazówkę dla skuteczności programów zatrudnienia wspieranego w Polsce (gdzie nie przeprowadzono jak dotąd żadnych badań). Bułgaria była przecież jedynym krajem „Nowej Unii”, w którym badania te przeprowadzono i można się spodziewać, że jej sytuacja pod względem jakości opieki społecznej i wysokości świadczeń jest zbliżona do polskiej. Oznaczałoby to, że także w Polsce programy zatrudnienia wspieranego mogą przynieść bardzo dobre efekty.

Wnioski

Wnioski z badań, zarówno amerykańskich jak i europejskich są zupełnie jasne. Programy zatrudnienia wspieranego są pod wszystkimi badanymi względami lepsze od tradycyjnej rehabilitacji zawodowej. W ich rezultacie: większa ilość osób psychicznie chorych jest w stanie znaleźć pracę, utrzymuje ją przez dłuższy okres czasu, zatrudniona jest na stanowiskach lepiej płatnych i wymagających większych kwalifikacji. Co więcej, uczestnictwo w programie zatrudnienia wspieranego co najmniej nie naraża osoby chorej na pogorszenie stanu zdrowia a badania europejskie sugerują wręcz, że udział w programie zatrudnienia wspieranego może mieć pozytywne skutki terapeutyczne. Okazuje się też, że sumaryczne koszty takiego programu nie są wyższe niż tradycyjnej rehabilitacji zawodowej a być może nawet niższe. Można więc sądzić, że to właśnie do programów zatrudnienia wspieranego należy przyszłość.